Witaj!
Rejestracja

  • 2 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
 
Temat założył: AgraelMoja ostatnia sesja

#1
Początek kampanii - tilt over 9000. Wszyscy gracze na Chinach w spokojnych wojnach 1v1 odebrali swoje cory, tylko u mnie już po miesiącu wróg wziął sojusznika, zaraz potem kolejnego. 3 moich sąsiadów mają ze sobą nawzajem sojusze, a kiedy miałem szansę w wojnie koalicyjnej je ukrócić, to "coś się popsuło" i w wojnie koalicyjnej zostałem sam(wybrałem dobre CB i widziałem, że na dole wszyscy koalicjanci byli z automatu zaznaczeni, wiec nadal nie wiem co sie stało, że były 2 oddzielne wojny koalicyjne, chyba jakiś bug). Jakby tego mało to wku*wiony i nie wiele myśląc w trakcie wojny zerwalem sojusz z jedynym przyjaznym mi sąsiadem, co okazało  się, że kosztuje -2 staba(szkoda, że nie ma żadnego ostrzeżenia). Podsumowując jestem 100 lat za murzynami i nadal nie wiem jak pokonać trio aików Big Grin

#2
Ja spokojnie odebrałem cory poza jednym, żeby sobie humiliate zrobić przy okazji, Khmer pobił za mnie Dai Viet (które w poprzedniej grze między innymi mnie udupiło jak grałem Lan Xangiem xD) dzięki czemu ich zwasalizowałem i mimo że mam tylko 3 mierne prowincje to chociaż mam estuary do swojego trade noda ale potem zrąbałem i zamiast dwie prowincje wziąć od jednego państwa to je zwasalizowałem, zachłanność xd i mimo że od początku chiny mają -10% do AE potem jeszcze mój władca dostał kolejne -10% to nie pomaga i teraz czekam aż mi spadnie AE żeby koalicji nie dostać. No i nowy wasal sie jeszcze pruł troche ale spłaciłem mu długi to spokorniał xD Czyli tak średnio, ale jak na pierwszą grę chyba dobrze, ale to też kwestia spoko sąsiadów albo że jednak dużo terenów więc nie jest tak konfliktowo. I chyba zacofam sie w dyplo techu bo mam za dużo relacji i wasali xD

#3
Sułtanat Delhi

Start był dobry, na Delhi zaczynasz z buntem 30k pretendera którego nie masz szansy pokonać i też zwyczajnie ci się nei opłaca bo twój władca ma statystki 1 1 1. Jest to niestety dość randomowe bo pretender ma zawsze losowe statystyki. Na test runach zawsze wskakiwał mi władca tylko 1 2 1, 2 1 2. Tutaj miło się zaczkoczyłem gdy wskoczył mi władca ze statystykami 3 4 2. Ustawiłem focus na militarny by pokonać Aiki w Indiach i Timurida które mają zawsze razem więcej armii niż Ja. Król niestety nie okazał się dobrym generałem 0 0 1 no ale trudno. Pierwszą wojne wypowiedziałem na mojego rywala Multan, miałem tam cora w między czasie claimowałem wszystko wokoło. Wojna poszła szybko aik miał wyłączony fort, ja sobie gładko wziąłem 4 fajne prowki i nabiłem 30 power projection. Potem rzuciłem się na Kashmir, szybko zdobyte dwie prowincje, jedna z corem więc punkty cały czas się zgadzały.

Szczęśliwie nie dostałem serii eventów które na singlu zawsze odpalają i powodują u Delhi 6 inflacji i -2 staba rok po starcie gry. Nie wiem jak to się stało. Na tym moje sczęscie się nie kończyło bo dostałem +2 staba z eventu biały słoń a gdyby tego było mało to udało mi się ztrigerrować dwukrotnie event który daje mi +200 adm i dip poinstów. Także za trochę pieniędzy zainwestowanych w doradców zdobyłem 800 punktów(!!!) które przyspieszą robienie renesansu w indiach.

Po podboju Kashmiru miałem problem, Jaunpur na którym miałem najbogatsze cory i którego miałem zamiar bić zaraz po wbiciu 4 mil techa wziął bardzo silne sojusze a nikt nie kwapił się by mi pomóc co doskonale rozumiem. Wbiłem więc 4 adm techa pobudowałem świątynie zwiększyłem sporo swój income. W końcu pojawiło się okienko na bicie Jaunpuru bo się w jakąś wojne wmieszał ale stobek napisał o chęci bicia timurida, zgodnie z nasza umową. Czekalem chyba tak 2 lata nic nie robiąc aż stobek skonczy się bawić na zachodzie ale w końcu doszło do wojny. Łatwo wygrałem bitwy zająłem forty. Tutaj zacząłem zajmować się estates i nagle 20k timurida zaatakowało na mojej 10k które oblegało mi fort, ja tego nie zauważyłem i wtopiłem 10k manpowera. Odrazu po wzięciu pięciu Prowek od Timurida poleciałem na Jaunpur i jego sojuszników bez manpowera, mają jakies 15k więcej ale powinienem sobie dać rade bo to AI. Sesja się skończyła.

Szczęśliwa sesja dla mnie, dobrze zagrałem gdyby nie głupia strata armii powiedziałbym, że perfekcyjnie jak na możliwości które miałem.

#4
Sesja dla Holandii odbyła się poprawnie.
Szybki sojusz z Munsterem, w razie gdyby bur postanowiło zaatakować zanim będę gotowy, rozłożenie prowincji pod estate, i rozesłanie dyplomatów. Po miesiącu natychmiastowo zaatakowałem Liege by zabrać od niego Humiliate, jak i oczekiwałem na zebranie w sumie 900 punktów DIP/ADM by podbić deva w stolicy Holandii. (przy okazji na ten czas odpaliłem edykt na prowincji). Gdy już zaliczyłem oba zadania z Ery z utęsknieniem oczekiwałem na -10% agresywnej ekspansji. Poza oczekiwaniem, przez następne lata przygotowywałem się na wojnę z Burgundią, zbierałem kasę, uzupełniałem manpower. Gdy już wybudowałem armię, zebrałem najemników ku mojej radości Franca również rozpoczęła wojnę z Bur, a dokładniej z sojusznikiem BUR, Brytanią.

Z pomocą Francji wojna to była tylko formalność, pozdobywałem porty, poanihilowałem niedobitki Burgundii, i zabrałem się za podpisywanie pokoju. Gdy wybierałem już swoje warunki, nagle wyskoczył event z śmiercią władcy Burgundii. Ponieważ był to pierwszy raz gdy pojawił się on na MP, nie miałem pojęcia dlaczego ziemie nie przeszły do swoich właścicieli, zamiast korzystać jednak z okazji skupiłem swoje myśli na tym dlaczego to nie zadziałało, dopiero po chwili przypomniałem sobie iż rozpad bur posiada dwa eventy, które wyskakują dwóm osobnym graczom, i doputy oni nie wybiorą opcji ziemie nie podzielą się. Na szczęście w ostatniej chwili zdążyłem podpisać pokój, zanim Hiszpania wybrała swoją opcje w evencie, inaczej ziemie które chciałem przypadły by jej.

#5
Anglia (bez propagandy będzie )

Pierwsza sesja.

Dyplo (zadecydowało o losach regionu)
Generalnie o dyplo eng-fra można by książkę napisać . Gleadr to dobry twardy polityk jak czuje siłę to przycisnie do ściany ze nawet płakać niepozwoli) .
Przyznaję ze ja też byłem na początku arogancki i być może cześć winy leży po mojej stronie bo fra godzilo się na dość dobre warunki . Ale potem poczuło siłę zerwał negocjacje i postawił mi tak bezczelne propozycje jak nikt dotąd w eu4 .
Obudził się stary Fall dlugodystansowiec - dogadaj się za wszelką cenę bo na morskich masz sama elitę eu4 i wyprzedza cie w koloniach . Padlem na kolana i zebrałem o pokój. Szukając tez jakiejś pomocy która znalazlem u cesarza.
I tu Gleadr okazał się bardzo arogancki . Dawałem mu niemal wszystko . Ale on widząc moja uległość rządal więcej i wiecej aż zażądał rzeczy która już przelała szale - powiedziałem wkoncu dość -będziesz miał wojnę.

Druga inspiracją był Andrzej i jego odwaga . Pomyślałem sobie jakże zazdroszczę mu tej odwagi improwizacji . Mam po raz kolejny simowac bawiąc się w 100 stronicowe umowy ? Nuda . Czas zagrać jak andzej z odwaga i polotem będzie wojna ba pierwszej sesji ! (Swoją drogą decyzję podejmował em będąc pijany po imprezie he he) nowy Fall się obudził miałem ogromną potrzebę pokazać że Fall o swoje może walczyć na 1 sesji

Decyzję miały kolosalny wpływ na Europę. Fra miało by w 1444 juz wszystkie swoje ziemię . A że spa miało rywala z ara to pewnie mogło by pobić aragonie lub całe płn włochy. Można powiedzieć ze veri powinien stopy całować Andrzejowi bo bez Andrzeja nie było by słabszej Francji to on mnie natchnal duchem walki , odwagi ze warto się stawić .

Plany wojny.
Plan był "bezpieczny -nie przegrac" czyli zakładał stworzenie z ziem w europie marchii i sprzedanie cześć ziem aby fra nie mogła mnie stabowac a przyrost we był prawie zerowy. Z takim planem wojny mogłem sam się bronić nawet 50 lat. Bunkrujac się na wyspach. Oczywiście zakładano inne operacje poboczne ale głównie miano " nie przegrac".

Przez lagi nie zdążyłem sprzedać Ai 1 prowizji przez co dziś tak koszmarna granica (od Ai dostałem 200 golda).
Brakowało mi też 1 dnia abym miał sojusz z ara niestety Gleadr szybciej klikal.

Wojna :
O dziwo przybrała zaskakująco dobry przebieg.
Sawoy ku mojemu zaskoczeniu nie oblegal jak to głupie Ai randomowo prowincję na południu ale poszedł na Paryż !
Tu Gleadr popełnił błąd strategiczny i pospiesznie zajmowal moja marchie gaskonie. To był błąd. Zminilem doktrynę z def na off Smile takie okazje dobry strateg i prezenty trzeba wykorzystywać . Szybko zdesantowalem na kontynent całą armię . Zaskoczony Gleadr ruszył z opóźnieniem na Paryż - za późno moje wojska i Sawoy rozbiły armię fra. Zanim hab zdążył przybyć na front . O dziwo sam mogłem to wygrać jak stwierdził Andrzej. Ale udział Austrii był kluczowy.
Psychogicxnie wpłynął na fra i się szybko poddała bez hab wojna mogła trwać bardzo długo. Pomijam to ze to Andrzej był moja inspiracją duchową aby się bronić. (Zawsze lubiłem jego styl gry) warunki pokoju dyktowal hab jako główną siłą bez której nie było by łatwej wygranej .
Zabrano 200 zł (wszystko dla hab) oraz usunięto cory ja ziemię eng.

Wojna wpłynęła na los eng i spa .
Eng po wojnie róż i tej z fra i sco była na granicy pożyczek biedy i długów (2 pożyczki mialem) przez 10 pulkow najemników - boże jak oni teraz są kosztowni. Musiałem utrzymywać 40 000 armię bo fra ciągle nie dawało za wygraną.
Przez wojnę ogromną armię mam dość zrujnowane państwo (chyba tylko 1 kościół do taxa wybudowany )

Hiszpania zajmuje pół Europy a Francja i Anglia zrojnowane wojna. Prawdopodobnie nadciąga złoty wiek iberii

Tak jak pisałem niektórym graczom . Nie będę się cieszył jak wygram z fra . Utarlem nosa arogancji króla fra . Ale balans się zachwial . Nie lubię wojen w których nawet jak wygram jestem strategicznym przegranym. Ale bylem do niej zmuszony. Z drugiej strony coś się działo . Adrenalina emocje od początku a nie nudny sim .
Dziękuję Andrzejowi za pomoc wojskowa a także za inspiracje duchową do odważnej gry .
Miał też swój interes ma mocno osłabiona i krwawiaca Francję . Gdyby tego nie zrobił miał by imba silna fra być może z aragonie lub płn Włochami i byłby zdany na jej kaprysy

Gratulacje dla veriego. Dopisało mu trochę szczęście ale tak dużej spa w 1460 nie było chyba nawet w czasach eu3 a napewno w eu4 - szacun.

Dostalem tez ekskomunike od Portugalii , pana custo ale pominę jego i tylko JEGO decyzje złotym milczeniem. Smile

#6
Wczorajsza sesja była dla Vijayanagaru raczej łaskawa. Początkowo zająłem cały Cejlon, przekazując go wasalowi. Następnie krok po kroku zajmowałem małe państewka południowych Indii. Dyplomatycznie zwasalizowałem Korchin, by następnie przekazywać mu kolejne prowincje. Dzięki modyfikatorowi "historyczny przyjaciel" miałem pewność, że ewentualni miłośnicy uprzykrzania życia nie wykorzystają moich sługusów do niecnych celów. Z czasem udało się dyplomatycznie anektować Cejlon, co pozwoliło na zdywersyfikowane wydawanie punkcików i pozostanie w technologicznej czołówce świata. Nadwyżkę udało się nawet zainwestować w nową, renesansową architekturę Miasta Zwycięstwa. Toczyłem nieustanne wojny przez całą sesję, jednak dzięki roztropnemu uśmiercaniu żołnierzy udało mi się utrzymywać stałą rezerwę manpowera. Aż do błędu popełnionego przez mego przyjaciela z Gujaratu. Przeciw władzy mego sojusznika zbuntował się niewierny wasal, który uzyskał wsparcie Bahmanidów - AIkowej potęgi w regionie. Vijayanagar postanowił dotrzymać umów sojuszniczych i dołączył do wojny. Pomimo przegranej bitwy pod murami stolicy, udało się skoncentrować armie sojuszników i w kilku błyskotliwych bataliach zgnieść potęgę Bahmanidzkiego zbrodniarza. Wojna była stosunkowo długa i wyczerpała siłę ludzką mego państewka. Udało się jednak zająć kopalnie złota i jedynego core'a poza granicami państwa. Wcześniejsze inwestycje ekonomiczne pozwoliły na utrzymanie stałych dochodów i uniknięcie groźby pożyczek. Co prawda Bengal splunął mi w twarz oferując lichwę z sowitym oprocentowaniem, ale w swej dobroci rozumiem tryumf ekonomii nad moralnością Big Grin
Dużym zaskoczeniem był brak buntowniczych, Vijayanagarskich eventów, które jednak pojawią się w przyszłości i mogą być przykrym urozmaiceniem rozgrywki.
Na koniec sesji Vijayanagar jest skonsolidowanym, stosunkowo silnym i stabilnym ekonomicznie państwem w Indiach.

#7
Start sesji to główkowanie czy zabijać dziedzica czy nie, zazwyczaj to kończy się wojną domową i nowym królem, który zawsze będzie lepszy od Enriqe. Jednak raczej na czuja, podjąłem decyzje, że tego nie zrobię, dosyć późno, w momencie kiedy zobaczyłem regencje na ARA kolo 1450 roku. W sumie mogłem zabić na samym starcie dziedzica, ale nie wiem czy odzyskałbym prestiż do czasu wejścia w unię. Mimo iż mój król umarł, a zdolny Enriqe zasiadł na tronie jestem zadowolony z podjętej decyzji. W końcu w moim władaniu znajduję się spora część Europy Smile

Jednak początki nie były takie kolorowe. Spodziewałem się że Aragonia może mnie dać na rywala i tak się stało, dlatego na starcie wziąłem sieć sojuszy na wypadek gdyby ktoś chciał to wykorzystać. Musiałem się jakoś zabezpieczyć. W dodatku nie znałem prawdziwych relacji ENG-FRA i w sumie nie wiedziałem czy dojdzie do obrony posiadłości angielskich czy będą zwrócone pokojowo. Jak wiadomo sojuszem z Burgundią, najsilniejszym państwem w regionie, które nie dało mnie na rywala długo się nie nacieszyłem. Francja walczyła z BUR poprzez wojnę z Bretanią, a Holandia uderzyła bezpośrednio, ale nie mieszałem się do tej wojny. Burgundia została szybko rozebrana, także jednego sojusznika mniej. Umarł też jej król, dlatego dostałem 4 prowy w spadku ( szkoda że nie więcej).

W całym tym nieszczęściu Ara dała również na rywala Francję, dlatego ewentualne wykorzystanie przeciwko mnie nie wchodziło w grę. Jeśli chodzi o konflikt FRA-ENG dla obu stron wysłałem informację, że będę neutralny.

Odnośnie samej Unii też zadecydował przypadek, a może jakaś ukryta mechanika ( coś ostatnio szybko wskakują te Unie). Ale nie było to wszystko takie oczywiste na starcie. Sytuacja zmieniała się z roku na rok. Może nawet z dnia na dzień. Koło 1447 byłem bliski podjęcia decyzji usunięcia Enriqe z tronu, gdyż Aragonia miała króla, a dziedzicem był potomek męski. Uznałem że podejmę decyzje po wojnie z Grenada. Uderzyłem razem z Portugalia. Szybko zniszczyliśmy flotę wroga, anihilowałem armię Grenady, szybko ją zająłem i ruszyłem wesprzeć Portugalczyków oblegających Maroko, ich też szybko rozbiliśmy. Jednak w czasie wojny z Grenadą i Maroko zaczęły dziać się różne rzeczy na tronie aragońskim. Najpierw umarł król, nagle i niespodziewanie, jego miejsce zajęła regentka konsort, która sprawowała władzę w imieniu 5 letniego następcy. Zastanawiałem się czy ona liczy się jako królowa, czy jako regentka ? A może królowa-regentka Smile Po roku również ona zmarła i tym razem do władzy doszła rada regencyjna ( wtedy już wiedziałem, że to 100% regencja). Podpisaliśmy pokój z Marokiem biorąc 2 prowy i anektując Grenadę. Jakiś rok po tej wojnie weszła Unia, na co liczyłem i czego się spodziewałem w momencie regencji w Aragonii.

Z sesji jestem bardzo zadowolony. Perspektywy są niezłe. Do pełni szczęścia brakuje tylko lepszego króla, może następcy no i większa część Niderlandów mogłaby wpaść w ręce Iberyjczyków. Byłaby prawie historyczna Hiszpania Smile

#8
Wesoło ruszyłem na podbój Meklemburgii, która miała sojusz z Verden - tak samo jak na test runie. Rozbicie ich armii było formalnością, potem już tylko oblężenia. W międzyczasie za monstrualną kwotę 100 dukatów wykupiłem od Krzyżakow Nową Marchie (ku chwale Cesarstwa!), dzięki czemu macierz ją odzyskała. Kosztowało mnie to 2 albo 3 pożyczki (sic!), ale dzięki wsparciu Andrzeja i pieniędzy od bicia AI szybko to spłaciłem.
Zwasalizowałem Verden, podbiłem 1 prowkę od Meklemburgii i wziąłem humilate, żeby czuć, jak lecą punkciki many.
A potem jebnęły mnie Czechy. Zdziwiło mnie to, bo na test runie się to nie zdarzyło ani razu. Na szczęście uratował mnie Andrzej, wziąłem od Czechów hajs jak najszybciej by odpocząć od wojny.
Potem ruszyłem na Pomorze, biorąc misję na podbój ich 2 prowek wysuniętych najbardziej na wschód. Armię Pomorza anihilowałem osobno, ale jego 2 sojuszników wciąż miało równie wielką co moją i lepszego genka (mój 4/1, ich 1/4), ale wymanewrowałem ich i strzeliłem każdej z armii osobno anihila. Ruszyłem na oblężenia, zgarnąłem od nich hajs, od Pomorza 3 prowki i humilate. Tak, Brandenburgia niesamowicie pokazała siłę.
Pomogłem Take stłumić bunt w Kopenhadze, potem wybuchł mi bunt. Te dwie rzeczy zjadły mi większość rezerw mojego MP - i tak, znowu jebnęły mnie Czechy...
Na szczęście Andrzej znowu przyszedł z pomocą, ale przez fort w Anhalcie, o którym nie pomyślałem, Czesi wesoło wlecieli w moją armię, zmniejszając ją do stanu ~3k, bez rezerw MP. O ile państwo wyczerpane nie jest, to rezerw manpowera brak, więc następna sesja zacznie się od "WINCYJ LUDZI DO ARMII, WINCYJ".
"And as water has no constant form there are in war no constant conditions" Sun Tzu

#Munsterocentryzm

Druga osobowość Eldori, władcy Hiszpalii

#9
Sesja I - BUG

Sesja jak to każda pierwsza sesja Polski, czyli bicie zakonów. Nie było by tutaj kompletnie nic ciekawego do powiedzenia gdyby nie... BUG.

 TEN BUG.

W zasadzie wszystko szło lajtowo podczas drugiej wojny, popełniłem jednak jeden błąd, że władowałem się na niskim morale na maszerujące wojska Teutona i Livonian. W zasadzie to żadnej tragedii by nie było, ale problem okazał się taki, że moje wojska wycofujące się z bitwy wycofały się do tej samej prowincji... Jeb, 20k poszło w pizdu, żegnaj zapasie manpowera. Ale ok, coś tam odbudowałem, Livonian pokonałem, ale nie miałem już zasobów. I co? I ***** Węgry wjechały mi w dupę.  

Patrzę na ich wojska i takie "meh, 30k, da radę". Zaatakowałem ich jak oblegali jeden fort na litwie (stał stack 15k na moje 17k), w trakcie bitwy przyszedł drugi stack węgrów, więć zrobiło się 30k na 17k, więc trzeba było się cofać, bo Litwa nie dołączała do bitwy tylko ganiała jakieś 1k węgrów. I co? I WYCOFAŁEM SIĘ DO TEJ SAMEJ PROWINCJI. NOSZ WASZA MAĆ.

No nic, nabrałem pożyczek, zbudowałem merców i cave za resztkę MP i będę się dalej ganiał z nimi. Wojnę wygram, ale trochę mnie to będzie kosztować.

#10
Mameluk - 1 sesja.

Wszystko było przetrenowane na Singlu, a na MP tradycyjnie szlag w to trafił ...

Zaczęło się poprawnie od zajęcia Jemenu i prowki od AQ.
A dalej to już tylko nieszczęścia.

Pierwszym było to że stary Król idiota, który zawsze umiera, nie umarł... Co gorsza, spłodził syna ! (w wieku 80 lat, skurczybyk jeden !!)

Kolejnym była wojna z QQ. Planowałem po prostu zabrać 1 prowke Iraku, wyzwolić Irak i czekać aż reszta wpadnie z buntów. Niestety po przejęciu prowki, Iraku wyzwolić nie mogłem. Wciąż nie jestem pewny czemu, chyba przez to że bunt Iracki sobie ganiał po świecie. No ale wydaje mi się wcześniej też tak robiłem (choćby w kampanii Persją). Irak wyzwolił się ostatecznie niepodległy.
W dodatku na wojnie bunty armenskie anihilowały mi połowe armii.

w międzyczasie król idiota umarł, pozostawiając po sobie kilkunastoletnią regencję tak samo durną jak król (1/3/0). która się dłużyła w ciul przez tonę rehostów.
No ale myślę sobie, synalek zacny (3/4/4) to poczekam. Chociaż raczej nie mógł być synem tego idioty Smile
Czekam, czekam i ok rok przed wstąpieniem na tron syna - event, z którego dostałem nowego króla - kolejnego idiotę (1/2/3 chyba).
18 latka, którego się szybko nie pozbędę (bo też sobie spłodził właśnie syna)

Podsumowując:
Jak zwykle na modzie Chidoriego mam władców debili i wieczne regencje Big Grin
W 1 sesję nie osiągnąłem prawie nic, a w perspektywie pewno się zacofam technologicznie.
Ale jeszcze się odbiję !



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości