Witaj!
Rejestracja

  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
 
[DISCORD] [W2ed] Groza w Talabheim

#61
Nie no strzały wylatujace nie wiadomo skąd prosto ci pod nogi myślę były wystarczającym znakiem żeby nie próbować niczego szalonego
Odpowiedz

#62
Dostałeś co najmniej 2 ostrzeżenia, GM był i tak bardzo łaskawy Big Grin
Odpowiedz

#63
Niedziela o której?
I'm the boss. I'm the boss.
I'm very very sorry for your loss.
❤️ 
Odpowiedz

#64
O 18.00, zaktualizowałem też pierwszy post Smile
Odpowiedz

#65
OPIS SESJI 1
(Sesja Testowa)

Rzeczą uczciwą wydaje się nazywanie początków drużyny zlepkiem przypadkowych osób, które w tym jednym konkretnym momencie, zapisały się do tej samej pracy. Wielu uczonych teologów twierdzi jednak, "po latach badań", że musiała być tu ingerencja samego Sigmara, i choć tłumaczenie wszystkiego co niezwykłe interwencją samych bogów jest dla nas prostackie, my Magistrowie sztuk magicznych nie możemy wykluczyć jednak interwencji sił wyższych, które nawet dla nas pozostają poza granicą rozumowania. Zgodni jesteśmy jednak co do faktu, że liczą się rezultaty tego niezwykłego spotkania. A one wydają się niebagatelne.

Zgodnie z zakulisowym rozporządzeniem sędziego Sorland'a Hohenlohe (którego intencje pozostają nieznane po dzień dzisiejszy) wprowadzono w obieg sporą sumę pieniędzy, aby z okolicznych miejscowości zrekrutować 5 osobowe grupy ochotników, które wykonają szczegółowe zadania powierzone przez samego Sędziego. Już tego samego dnia w miejscowości Lieske swoją kandydaturę przedstawili niejacy:

Conrad Neumann: Brązowowłosy człowiek, który dawno temu w czasie polowania utracił mały palec u prawej ręki. (Nieoficjalne informacje mówią o ataku wygłodniałego wilka, inne natomiast podejrzewają Neumanna o bliskie stosunki ze wskazaną bestią, która ostatecznie ukazała swe prawdziwe oblicze. I choć jako poważani magistrowie nie możemy odrzucić żadnej z wersji zdarzeń, zdaje się być ona wymysłem zazdrosnego pospólstwa.)
Wiadomo jednak iż większość swojego poprzedniego życia Neumann spędził wśród dziczy, co bez wątpienia wpłynęło na jego początkowe relacje z drużyną, jak i zachowanie. 
Belali Hakagromson: Krasnoludźki górnik, poszukujący nowego życia po tragicznych pożarze jego kuźni w której spłonęła żywcem jego dotychczasowa rodzina. On sam przeżył dzięki łutowi szczęścia, będąc nieobecnym wtedy w domu. Niektórzy podejrzewają że pożar nie mógł być dziełem przypadku, a sam Belali świadomie oddalił się od swojego miejsca zamieszkania, jednakże nie istnieją żadne dowody. 
Durey Kolcownik: Niezwykle zwinny niziołek, niegdyś sługa rodu Eckstein. Okoliczności zakończenia współpracy z rodziną Eckstein owiane są tajemnicą, zwłaszcza że niedługo po tym rezydencja została najechana przez zwierzoludzi, a wszelka dokumentacja zniszczona razem z posiadłością.

Do zadania przydzielono odgórnie również: 
Erridar Błysk Klingi: Leśny elf, o różnobarwnych tęczówkach. Ochotnik przekazany dla prowincji Talabeclandu jako dowód braku złych intencji ze strony elfów z Wielkiego lasu wobec ludzi. Tak naprawdę to, oraz ustępstwo terytorialne wynikało z kurczącej się Elfickiej populacji, niezdolnej do powstrzymania ludzi przed zagarnięciem kolejnych połaci lasu. Układ zapewnił, przynajmniej na jakiś czas, spokój pobratymcom.
Grogul Furalikson: Krasnolud ochotnik, od dłuższego czasu wiernie służył miejscowości Lieske, otrzymując tym razem zadanie bezpiecznego eskortowania ochotników. 
Oraz jednego strażnika którego imienia nie zapisano. 

Wyruszono z Lieske do Teupitz, by tam będąc przetransportowanym przez lokalnych przewoźników rzecznych znaleźć się bezpośrednio w Talagaadzie. Portowej miejscowości tuż pod samą stolicą prowincji. Ku zaskoczeniu innych, przed samym wyruszeniem, krasnolud Belali postanowił zjednać sobie pozostałych współpracowników, opłacają wszystkim nocleg oraz posiłek w lokalnej karczmie. Podczas samej podróżny nie obyło się jednak bez napaści przez lokalnych bandytów, przekonanych najpewniej o prostym łupie zostali  szybko jednak pobici. Walka ta pozwoliła na zweryfikowanie gotowości drużyny. Conrad, który przedstawił się bardzo przyzwoicie w dniu rekrutacji zachwalając swe umiejętności strzeleckie, przegrał jednak ze stresem. Spudłował każdy strzał, mimo to przyciągając uwagę rzezimieszków. Zranili oni mocno Conrada w następstwie czego ten uciekł, próbując dogonić Durey'a, który będąc nieco bystrzejszym niż Conrad, uciekł już na początku Smile
Krasnolud Belali wykazał się niezwykłą brawurą, odpierając ataki bandytów ramię w ramię z dwójką przydzielonych strażników. Eridar który z powodu złej pogody poszukiwał konno lepszego miejsca noclegu dla drużyny, zdołał powrócić w kluczowym momencie sprawnie pozbawiając życia kilku zbójów. Jednakże w amoku walki zdarzyło mu się trafić jedną ze strzał krasnoluda Belaliego, i choć nie żywią do siebie o to wielkiej urazy, wielu (zwłaszcza krasnoludów) twierdzi iż Elf nie zważał w kogo trafi. 

Początek drużyny jak widać nie przedstawiał się zbyt obiecująco, a już na pewno nikt nie mógł podejrzewać że ta mieszanina będzie miała wpływ na tyle kluczowych zdarzeń.
[-] The following 8 users Like Chidori's post:
  • Agrael, Andrzej, Dreamer, kitsune, Mac, Samowar, Takeru, Tulev
Odpowiedz

#66
OPIS SESJI 2
(O jeden bar za dużo)

Dalsza część historii przedstawia się zgoła inaczej, po dotarciu do Talagadu relacje świadków zdają się zaprzeczać wcześniejszym wydążeniom i zachowaniom protagonistów. Nie trzeba było długo czekać by o piątce śmiałków zrobiło się dość głośno wśród przedstawicieli półświatka. Mówi się iż to krasnolud Belali zauważył jak miejscowy wpływowy kupiec, Hans Gertrüder, w odwecie za zniszczenie jego mienia ogłuszył napastnika, po czym chwytając jego ciało wrzucił je bezpośrednio do Talabec (miejscowej rzeki). Nie zważając na drużynę natychmiast po wyjściu na pomost, pognał on prosto w miejsce zdarzenia. Widząc biegnącego w nieznanym Kierunku Belaliego, co przypominać mogło bardziej ucieczkę z aktualnego miejsca pobytu, część drużyny ruszyła tuż za nim. Conrad Neumann oraz Grogul Furalikson nie mogli ukryć swojego zdziwienia, gdy okazało się iż kierunek ucieczki Belaliego prowadzi na kolejny pomost. W tym samym czasie Durey Kolcownik, wykorzystując swoje nabyte umiejętności interpersonalne, i kierując się najpewniej poczuciem obowiązku lub czysta racjonalnością, już od pewnego czasu nadzwyczaj zgrabnie wypytywał tutejszych o miejsce pobytu sędziego Hohenlohe, oraz najbliższej karczmy. Pozostawiony samopas Eridar, nieznający zwyczajów kulturowych wśród ludzi postanowił dosiąść swego konia, i ruszyć na nim prosto w tłum. Szybko jednak został sprowadzony na ziemię, przez ludzi niejakiego Skulieg. Którzy o dziwo przy pomocy słów, a nie przemocy, uświadomili mu że tylko osoby wpływowe lub wysoko urodzone mają prawo poruszać się wśród ludzi konno.

Tu wrócić należy jednak do Belaliego, który na wzór Durey'a postanowił zgrabnie dopytać Kupca o całe zamieszanie. Gdzie formę "dopytać" rozumiemy poprzez użycie słów, które w skrócie opisać można jako "Co do kurwy?". W tym samym czasie Conrad bohaterosko wskoczył do wody, nie udało mu się jednakże wyciągnąć nieszczęśnika. Całej sytuacji przypatrywali się naturalnie Grogul. I gdy Hans zbył pytania Belaliego niedbałą odpowiedzią, machnięciem ręki oraz wyraźnym zamiarem odejścia, Belali postanowił wykazać się nadzwyczajną Brawurą. Przechodzącego obok niego kupca zdzielił z Bara, co wytrąciło Hansa niemalże z równowagi. I choć sam Hans nie był zgrabnej budowy, natychmiast na Belaliego rzuciła się grupa trzech osiłków. Przytrzymując go w miejscu kupiec zażądał zapłaty pieniężnej w wysokości 15 koron, inaczej Belali podzieli losy osoby o którą tak się zatroszczył jeszcze przed chwilą. Tu wydawać by się mogło iż obejdzie się bez walki. Widzący jednak całe zamieszanie Eridar przecisnął się wśród tłumu gapiów i powalił jednego z Osiłków na ziemię, przygniatając go butem gdy ten próbował wstać. Na reakcję nie było trzeba długo czekać, całe zamieszanie zmieniło się początkowo w walkę na pięści, do czasu aż, tu znów Eridar, nie dobył Łuku. Co zapoczątkowało przejście na cięższy oręż. Sytuacja wydawała się beznadziejna, Eridar razem z Conradem samotnie toczyli bój z trójką osiłków, a Belali Hakagromson wymieniał się ciosami z Hansem Gertrüder'em. Sytuacje odmieniło jednak dołączenie do walki Grogula. Znudzony oglądaniem jak dwóch osiłków trzyma Eridara i tłucze go pięściami, oraz jak Conrad niezgrabnie prowadzi szermierczy pojedynek z ostatnim ochroniarzem, postanowił się przyłączyć. Dobył on swoją Halabardę i jednym celnym cięciem zakończył całe zamieszanie. Silny cios wymierzony w trzymanego przez Belaliego Hansa, trafił go prosto w głowę, rozcinając łuk brwiowy i doprowadzając do natychmiastowej kapitulacji. W tym czasie Durey zorientowawszy się w sytuacji wezwał straż, następnie wykorzystując swoją niezwykłą zwinność zakradł się do jednego z osiłków. Jego zamiarem było pozbawienie go broni, choć niektórzy sądzą z przekąsem że ten ruch (ten rzut na zwinne palce) był próbą kradzieży mieszka. Smile

Wyjaśnienia Hansa najwyraźniej były niezwykle trafne, ponieważ Belali postanowił puścić kupca. Eridar nie był jednak tak wspaniałomyślny, i zachodząc Kupcowi drogę miał do powiedzenia jeszcze jedno słowo. Którego nie zdążył wypowiedzieć ponieważ już po chwili dało się słyszeć "Co tu się dzieje? Hans, czy wszystko w porządku?". To grupa strażników dotarła wreszcie na miejsce, a drużyna szybko zrozumiała po czyjej stronie opowiedzą się przedstawiciele władzy. Kupiec zmierzył wzrokiem Eridara, a ten zrozumiawszy powagę sytuacji ustąpił. 
Chwilę po tym niespodziewanie z rzeki wyłoniła się ręka, to niedawno nieprzytomny mężczyzna zdołał wypłynąć na powierzchnię. Dostał on jednak natychmiastowo silnych drgawek, przypominających atak padaczki. Co w połączeniu z zalegającą wodą w płucach doprowadziło do ostatecznego uduszenia. Z niezrozumiałych nam powodów, drużyna uznała że wrzuci ciało po prostu do rzeki.

Niedługo potem nowo przybyli udali się w stronę karczmy. Tam Belali znów zaskoczył wszystkich towarzyszy, ponownie opłacając nocleg i poczęstunek. Korzystając jednak z wolnej chwili, bohaterowie zaczęli rozpytywać gości w sprawie miejsca pobytu sędziego Hohenlohe. Każdy preferując przedstawicieli swojej rasy. Ostateczną pomocą okazała się jednak dwójka elfów, od których to Conrad zdołał uzyskać niezbędną wiedzę, i choć Eridar wcześniej podjął podobne kroki, przekręcił jednak znacznie nazwisko. Warte odnotowania jest także pewne zdarzenie które odbyło się w tej karczmie. Szanowny Belali miał niebywałe "szczęście" poznać lokalnego przywódcę krasnoludzkiego Gangu, Garagira. Całkowicie przypadkiem gdy tylko przy stole zjawił się również Elf, wypłynęła informacja o niefortunnym postrzeleni Belaliego przez Eridara. Na reakcję nie trzeba było długo czekać, gdy tylko drużyna wyszła z wspomnianej karczmy, Eridar został natychmiastowo przejęty przez sześcioosobową grupę. Lokalne krasnoludy zabijaki prze-faszerowały nieco Elfią buźkę, pozostawiając go nieprzytomnego. Nikt (i słusznie) nie odważył się zareagować na widok tej makabry. 
Zgodnie z naszymi informacjami już chwilę po tym bohaterowie mieli okazję przekonać się o zmutowanych rybach, sprzedawanych jeszcze jakiś czas temu w biednych obszarach tego miasta. Choć wtedy nie mogli mieć pewności co powodowało ową mutację. Gdzie indziej natomiast, do ukazania swych przejawów patriotyzmu miał okazję także Conrad. Powróciwszy przy sposobności do karczmy trafił na moment radosnego "wycia" przez obecnych pieśni na część Imperatora Karla Franz'a, natychmiastowo się przyłączając. Co spotkało się z niezrozumieniem pozostałych członków drużyny.  Tutaj też na koniec pieśni protagoniści pierwszy raz usłyszeli imię Księżnej Elizy. Aktualnej nieoficjalnej władczyni całej prowincji Talabecland. 

Po zapóźnianiu się z tutejszymi zwyczajami bohaterowie udali się bezpośrednio do sędziego. Opuścili Talagaad, idąc w stronę wielkiego krateru, zwanego Okiem Lasu. Jest to pozostałość po uderzeniu Meteorytu, lub jak twierdzą niektórzy walki samego Tala (boga) z potężnym smokiem. Powstały wielki masywny mur ze skał i piasku służy dziś jako forteca dla mieszkańców stolicy Talabeclandu, zwana Talabheim. Przez Talbastion (tak został nazwany naturalny mur miasta) prowadzi tylko jedno przejście.
[Obrazek: Save0003.jpg]
Tuż za krętą drogą, nazwaną "Drogą Czarodziejów" znajduje się potężna forteca, zwana "Najwyższą Wieżą". U samego początku drogi znajdują się zabudowania, w których stacjonują lokalni sędziowie. Asesor Sorland Hohenlohe również zajmował tu swe stanowisko. Podejmując decyzję kogo wpuścić do miasta, i kiedy. Niestety kolejka do sędziego była niezwykle długa, także bohaterowie zmuszeni byli spędzić w niej nieco czasu. Gdy udało się im w końcu stanąć przed obliczem Sorland'a zastali wysokiego, barczystego mężczyznę, o niebieskich bystrym i przenikliwym spojrzeniu. I choć zdawało się że pierwsze co powie będzie brzmiało podobnie do "Jakiś problem?" to jego zachowanie ujawniło niezwykłe zdolności dyplomatyczne, ale także stanowczość i pewność siebie. Podziękował drużynie za przybycie do niego, po czym zlecił im pierwsze zadanie. Zadanie które polegać miało na przetransportowaniu, już za dwa dni, grupy uchodźców z Hochlandu (przyległej prowincji) którzy oblegali aktualnie Talagaad, i stanowili nie lada problem.
[-] The following 6 users Like Chidori's post:
  • Andrzej, Dreamer, kitsune, Mac, Samowar, Tulev
Odpowiedz

#67
W czasie naszej pierwszej walki Konrad nie uciekł a jedynie dokonał taktycznego odwrotu z powodu doznania poważnych obrażeń. Od razu pomimo ran począł się skradac przez krzaki celem zajcia wroga z flanki. Niestety zostal zauwazony ale na szczescie przeciwnik chyba wówczas spudłował i zaraz potem został unieszkodliwiony przez kogoś innego.
[-] The following 1 user Likes Andrzej's post:
  • moskal
Odpowiedz

#68
[Obrazek: 7bd9d793367acab9.png]

Ten moment kiedy oba krasnoludy w drużynie zamarły se strachu, a dzielny niziołek (z 23 ww) jednym ciosem rozpłatuje scavena na pół

dla nie wtajemniczonych:
podwójny krytyk (czyli chyba gniew Sigmara to sie zwie), dający cios za 28 obrażeń w sumie (doliczając 2 siły)
[-] The following 1 user Likes Mac's post:
  • Chidori
Odpowiedz

#69
Cytat:czyli chyba gniew Sigmara to sie zwie

Furia Ulryka, ale byłeś blisko xDDDDDD
[-] The following 3 users Like Samowar's post:
  • Chidori, kitsune, Takeru
Odpowiedz

#70
Tak się czuję podczas gry Big Grin

[Obrazek: dGi2MDq.png]
"Wojna to tylko krew i wrzaski. Prawdziwy bieg historii wytycza dyplomacja" - Shilard Fitz-Oesterlen
Odpowiedz



Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  [DISCORD] Memy z sesji Letho 1 401 29.11.2018, 11:49
Ostatni post: Takeru
  [Discord] Morddheim PVP 2018 Chidori 18 1.764 02.10.2018, 00:17
Ostatni post: Chidori

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Wygenerowano w ciągu 34 ms (56.95% PHP / 43.05% MySQL)
Liczba zapytań SQL: 31 / Obciążenie serwera: 0.23 / Zużycie pamięci: 2 MB
[Szczegóły]