Witaj!
Rejestracja

  • 6 głosów - średnia: 4.33
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
 
[Hoi3] Projekt legion XV i pół-działa Verdun!

#1
[Obrazek: aa_sirp_15-37_0003__art_r2.jpg]
— A to nam zabili Ferdynanda — rzekła posługaczka do pana Szwejka, który opuściwszy przed laty służbę w wojsku, gdy ostatecznie przez lekarską komisję wojskową uznany został za idiotę, utrzymywał się z handlu psami, pokracznymi, nierasowymi kundlami, których rodowody fałszował.
Prócz tego zajęcia dotknięty był reumatyzmem i właśnie nacierał sobie kolana opodeldokiem.
— Którego Ferdynanda, pani Müllerowo? — zapytał Szwejk nie przestając masować kolan. — Ja znam dwóch Ferdynandów: jeden jest posługaczem u drogisty Pruszy i przez pomyłkę wypił tam razu pewnego jakieś smarowanie na porost włosów, a potem znam jeszcze Ferdynanda Kokoszkę, tego, co zbiera psie gówienka. Obu nie ma co żałować.
— Ależ, proszę pana, pana arcyksięcia Ferdynanda, tego z Konopisztu, tego tłustego, pobożnego.
— Jezus Maria! — zawołał Szwejk. — A to dobre! A gdzie też się to się panu arcyksięciu przytrafiło?
— Kropnęli go w Sarajewie, proszę pana, z rewolweru, wie pan. Jechał tam ze swoją arcyksiężną w automobilu.
— Patrzcie państwo, moja pani Müllerowo, w automobilu. Juścić, taki pan może sobie na to pozwolić i nawet nie pomyśli, jak taka jazda automobilem może się skończyć nieszczęśliwie. I jeszcze do tego w Sarajewie, to jest w Bośni, pani Müllerowo. To na pewno zrobili Turcy. Nie trza im było tej Bośni i Hercegowiny zabierać. Tak to, tak, pani Müllerowo. Więc pan arcyksiążę już na sądzie boskim. Długo też się męczył?
— Pan arcyksiążę był od razu trup, proszę pana. Sam pan wie, że z rewolwerem nie ma szpasów. Niedawno temu w naszej dzielnicy w Nuslach też się jeden bawił rewolwerem i powystrzelał całą rodzinę, a nawet stróża, który poszedł zobaczyć, kto też tam strzela na trzecim piętrze.
— Niektóry rewolwer, pani Müllerowo, nie wystrzeli, choćby się człek skręcił. Takich systemów jest dużo. Ale na pana arcyksięcia kupili sobie z pewnością taki z tych lepszych. No i założyłbym się z panią, pani Müllerowo, że ten człowiek, co mu to zrobił, był odświętnie ubrany. Miarkuje pani sama, że strzelanie do arcyksięcia to robota bardzo trudna, to nie to samo, jak kłusownik strzela do gajowego. Tutaj chodzi o to, jak się do niego dobrać; na takiego pana nie można się wybierać w jakichś szmatach. Musisz, bratku, iść w cylindrze, żeby cię przedtem nie capnął policjant.
— Podobno więcej ich tam było, proszę pana.
— Ma się wiedzieć, pani Müllerowo — rzekł Szwejk kończąc nacieranie kolana. — Jakby pani chciała zastrzelić arcyksięcia albo pana cesarza, toby się pani na pewno z kimś naradziła. Co głowa, to rozum. Ten doradzi to, tamten owo i w ten sposób zbożne dzieło się powiedzie, jak o tym śpiewamy w naszym hymnie państwowym. Główna rzecz obliczyć sobie dokładnie, kiedy taki pan będzie przechodził. Tak samo, jak ten pan Luccheni, jeśli pani jeszcze pamięta, co to poszedł z naszą nieboszczką Elżbietą na spacer i przekłuł ją pilnikiem. I wierz tu komu! Od tego czasu żadna cesarzowa nie wychodzi na spacery. A to samo czeka jeszcze wiele osób. Zobaczy pani Müllerowa, że się jeszcze dobiorą i do cara, i do carowej, a nie daj Boże i do naszego pana cesarza, kiedy tak obcesowo wzięli się do jego stryjaszka. Nasz starszy pan ma sporo nieprzyjaciół. Jeszcze więcej niż ten Ferdynand. Niedawno temu mówił jeden pan w piwiarni, że nastanie taki czas, że cesarze będą padali jeden po drugim i że nawet sam pan prokurator nic im nie poradzi. A potem nie miał czym zapłacić i gospodarz musiał go  kazać aresztować. A ten go trzask w pysk, a policjanta dwa razy. Odwieźli go potem w plecionce, żeby wytrzeźwiał. Tak, tak, pani Müllerowo, takie to czasy. Ano dla Austrii znowu strata to niemała. Jakem służył w wojsku, to jeden piechur zastrzelił tam kapitana. Nabił flintę i wlazł do kancelarii. Powiedzieli mu tam, żeby sobie poszedł, bo w kancelarii nie jego miejsce, a on wciąż swoje, że musi się rozmówić z panem kapitanem. Kapitan przyszedł i zaraz mu wlepił koszarniaka. A ten wziął karabin i kropnął go prosto w serce. Kula przeleciała panu kapitanowi przez plecy i jeszcze narobiła szkody w kancelarii. Rozbiła butelkę z atramentem, a ten atrament rozlał się po urzędowych aktach.
— A co się stało z tym żołnierzem? — zapytała po chwili pani Müllerowa, gdy Szwejk się ubierał.
— Powiesił się na szelkach — rzekł Szwejk czyszcząc melonik. — A te szelki nie były jego własnością. Musiał je sobie pożyczyć od strażnika, że niby to mu opadały spodnie. A co? Miał może czekać, aż go rozstrzelają? Nietrudno zmiarkować, moja pani Müllerowo, że w takich razach człowiekowi się we łbie mąci. Strażnika za to zdegradowali i dali mu sześć miesięcy. Ale nie siedział. Uciekł do Szwajcarii i dzisiaj jest tam ponoć kaznodzieją jakiegoś kościoła. Mało dziś dobrych ludzi, pani Müllerowo. Wyobrażam sobie, że i pan arcyksiążę Ferdynand w mieście Sarajewie też się grubo zawiódł na tym człowieku, co do niego strzelił. Widział jakiegoś pana i pomyślał sobie: „Jakiś porządny człowiek, kiedy wiwatuje na moją cześć”. A tymczasem ten pan trach! do niego. Kropnął go raz czy parę razy?
— W gazetach piszą, proszę pana, że pan arcyksiążę był podziurawiony jak sito. Wystrzelił do niego wszystkie naboje.
— To idzie bardzo szybko, pani Müllerowo, strasznie szybko. Ja bym sobie na coś takiego kupił browning. Wygląda to jak cacko, ale tym cackiem można przez dwie minuty powystrzelać dwudziestu arcyksiążąt, chudych albo tłustych. Chociaż, między nami mówiąc, pani Müllerowo, do tłustego arcyksięcia trafić daleko łatwiej niż do chudego. Pamięta pani, jak to wtedy w Portugalii ustrzelili sobie tego swego króla? Też był taki tłusty. Wiadomo, że król nie będzie chudeusz. Teraz idę do gospody „Pod Kielichem”, a jakby tu ktoś przyszedł po tego ratlerka, com za niego wziął zaliczkę, to trzeba powiedzieć, że mam go w swojej psiarni na prowincji, że mu niedawno przyciąłem uszy i że teraz nie można go przewozić, póki mu się uszy nie zagoją, żeby mu się nie zaziębiły. Klucz pani zostawi u stróżki.
— Ale w tym Sarajewie stała się rzecz paskudna, prawda, panie gospodarzu?
Na to pozornie proste, ale podstępne pytanie odpowiedział Palivec niezwykle ostrożnie:
— O tej porze bywa w Bośni i Hercegowinie strasznie gorąco. Jakem tam służył w wojsku, to naszemu oberlejtnantowi musieli na głowę lód przykładać.
— W jakim pułku służył pan, panie gospodarzu?
— Takie głupstwa nie trzymają mi się w głowie. Nigdy się takimi bzdurami nie zajmowałem i nigdy mnie nic takiego nie obchodziło — odpowiedział Palivec. — Ciekawość pierwszy stopień do piekła.
Wywiadowca Bretschneider zamilkł ostatecznie, a jego ponura twarz pojaśniała dopiero wówczas, gdy do gospody wszedł Szwejk, który kazał sobie podać ciemne piwo, dodając znacząco:
— Bo w Wiedniu też dziś mają żałobę.

Wojna wojna nigdy się nie zmienia, zmieniają się najwyżej problemy. W wspaniałym arcypaństwie, największymi jest nasze multikulti imperium, wystarczy obaczyć jak wyglądała msza żałobna naszego drogiego dziedzica tronu w Czechach, taka poruta możliwa była jedynie w niechętnie nam Serbii !

Mobilizacja wyglądała podobnie tj nadzwyczaj opieszale, Austriacy wszelkich nieniemieckich narodowości, uciekali przed wojną niczym Ukraińcy przed wojna w Bombasie! 
Musieliśmy podnieść morale i cesarski zapał w całym narodzie, jedynym lekarstwem była brygada samego doktora Grustaina, która skutecznie rozbiła cała symulant bande

Problemy byłby tez z ilością oficerów, wprowadzono wiec przyspieszone szkolenia oficerskie, żeby zdać wystarczyło podpisać znakiem krzyża odpowiednie papiery i odśpiewać hymn, z czym były problemy, aczkolwiek do wojny udało się osiągać 140 % normy oficerów na nasza niewielką armie, wprawiając w osłupienie naszych drogich sojuszników. 

Koniec końców udało nam się wystawić olbrzymimi kosztem 12 korpusów, ale panie za to jakich! 1 korpus elitarnych górali plus strummtroppersów do tego wsparcie 3 korpusów piechoty jako tako wyposażanych, niektóre nawet posiadały artylerie, zostały wysłane prosto na Belgrad, wsparcie udzielił nam jeden korpus włochów. 
Na obronę przeciw ruskim musiało nam wystarczyć 5 korpusów mega przestarzałej piechoty plus po półtorej korpusów Landstrumu i koniarzy jako ostateczne wsparcie, złożone z jednostek tyłowych chłopów po pięćdziesiątce ich broń była równie stara, pamiętająca jeszcze odległe wspomnienie dominacji Austrii w krajach niemieckich. 
Serbia zgodnie z planem nie stawiała większych problemów i ofensywa nawet na godzinę nie została zatrzymana, ale wiadomo tam walczyli Austriacy i Węgrzy. W Rosji było trudniej, siły był ustawione mega ofensywnie, jako ze naszym najważniejszym, zadaniem było wjechanie w głąb Rosji i wysłanie im wujka Lenina, tak jak na tym filmiku.
 
No ale dlaczego Austria niegotowa jeszcze do ofensywy wystawiła swoje siły nad granicą, a nie schowała się na czas zdobycia Serbii na łuku Karpat ? Liczyłem ze wkraczające turbodywizje Ree spacyfikują bez większych problemów wraże siły w zachodnich guberniach Rosji i co za tym idzie zmusi do wycofania się Imperium także na odcinku Galicyjskim. Niestety Alt nie chciał odpuścić swego terenu bez walki i o ile do dzisiaj na froncie niemieckim jest w permanentnym odwrocie, to biednego opijającego smutny los arcyksięcia Ferdynanda, głównodowodzącego frontu galicyjskiego zaatakował w chwilowej niemocy, prawie skasował 3 dywizje i to całkiem dobrej piechoty, wydawało się ze nie uda się do nich przebić bowiem przewaga Rosjan na tym odcinku była lekko licząc jak 3 do 1, jednak hart ducha Austriaków i zbytnia pycha Alternatywa pozwoliła wykonać tytaniczny wysiłek i spokojnie wycofać się całością sił na naszą pierwszą linie obrony. Skąd już Rosjanie nie dali rady nas przepchać i front zamarł do czasu przybycia wsparcia.  
[Obrazek: KAi54DW.jpg]
Sytuacja na świecie po pierwszej sesji 
[Obrazek: RQYVwZb.jpg]

Nowa sesją wchodzimy w wyśmienitych humorach(prawie takich samych jak ja kończąc poprzedniąTongue), poza marudzeniem lysego, wszystkie zamierzenia praktycznie się powiodły, był jedynie drobny strach ree na zachodzie bo wysiłek Gandalfa i froda podobno się zwiększał co i rusz a nasze siły nie, ale szczegółów arcyksiążę nie zna, trzeba czekać na raport z Berlina.  
Moim zadaniem było ruszenie z pełnoskalową ofensywą wszystkimi siłami na wschodzie, zaraz po skasowaniu Serbii. Byłem pewny potęgi tych wojsk tym bardziej ze ładnie podbili sobie expa zarówno dywizje jak i generałowie, nawet chciałem wysłać na zachód jeden korpus, tak pewny byłem swojej potęgi, ree uznał ze nie potrzebuje tych sił, a i łysy nie wyraził zainteresowania, a jak miało potem się okazać, wielka szkoda, ale nie ubiegając faktów ja również byłem pewien ze granica francusko-włoska będzie dla nas zapasowym spokojnym frontem, z którego będzie można wypożyczać siły w razie większego zagrożenia gdzie indziej, sprawy miały się jednak inaczej. 
Wracając jednak z mojej perspektywy do rzeczy najważniejszych, tuz po przybyciu wsparcia bitwę o Galicję można podsumować trzema słowami, veni, vidi, vici. Wojska rosyjskie złożyły się jak harmonijka  i rozpoczęły nieskoordynowany paniczny odwrót. Niestety z racji nieistniejącej motoryzacji wojsk, wszystkie praktycznie ruskie wojsko uciekło już zagrożenia kociołkiem, a za przez błąd alta znajdowało się tam lekko licząc ponad dwa korpusy, jeśli nie lepiej. 
[Obrazek: 13SJjMC.jpg]
Na północy frontu Wschodniego Niemiec osiągał nowy cel, rygę, teraz tylko prosto na Piotrogród! Rusek Ledwo się tam trzymał, wystarczy powiedzieć ze wielkim wysiłkiem alt łatał wielka dziurę pomiędzy Wilnem a Brześciem 
[Obrazek: zBoafAu.jpg]
Co do frontu Włoskiego, jest kilka teorii dlaczego wygląda tak a nie inaczej, wg łysego zawiodła mechanika dołączania do bitwy, plus brakujący zapasowy korpus do łatania, który właśnie wracał z Bałkan, wg mojej osobistej teorii Włosi spragnieni kobiet(podobno cześć uprawiała nierząd z ze zwierzami, po skończeniu się dostępnych miejscowych kobiet, podobno wskaźnik narodzin po 9 miesiącach wzrósł tam 1200%) rzucili karabiny i uciekli z frontu na hasło burdello militare in milano, rzucone przez francuskiego szpiega, chłopy się tak rozbiegły, za nie sposób było nad nimi zapanować, potem do prowincji sąsiedniej wkroczyła francuska kava i to przed cofającymi się włochami, łysy próbował kontr akcji ale zabrakło mu wojska na silne uderzenie, a to co wysłał udało sie przytrzyma pojedynczym dywizja kavy, do czasu wkroczenia wsparcia, a trzeba dodać ze w tej kampanii Francuzi nie trzymali tam odpadowego wojska, ponieważ aż za dobrze na froncie niemieckim, wysłali bitne dywizje których już odpychać się nie dało, w efekcie 2/3 armii włoskiej zostało zniszczonych lub znalazło się w okrążeniu, by wkrótce podzielić los tych pierwszych.
Nie pozostało nam nic szybkie organizowanie obrony na górach, wsparcie- mój elitarny korpus górski jest już w drodze, czy zdąży, czas pokarze.   

Szczęśliwcy którzy dotarli do burdello bum bum. Jak widać Anglicy już go szturmują.
 [Obrazek: dmioqFQ.jpg]
 Na froncie zachodnim jak widać po mapie tez jest ciężko ale stabilnie, nie pozostaje nic innego jak przeprowadzić zwycięska ofensywę na Paryż!
[Obrazek: IJ6Hc1W.jpg]
I na koniec sytuacja na świecie po drugiej sesji
[Obrazek: msgQ2PV.jpg]
P.S czekam na aary moich szlachetnych kuzynów i reszty tałatajstwa tez!
[-] The following 6 users Like arcyżużel's post:
  • , Chidori, GAndaLF, Helvi, lysy, rutherfrodo
Odpowiedz

#2
Projekt Legion XV i pół jako kampania zastępcza miał mi dać chwilę wytchnienia od planowania na Cesarskiej Japonii. Pierwszy raz przyszło mi grać Włochami, nie tylko w grze multiplayer ale w ogóle. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to jaka bida na tej Italii. Wszystkiego brakuje od surowców przez moce przerobowe przemysłu a skończywszy na technologiach. Zawsze miałem przyjemność grać czymś większym a tutaj jak człowiek nie wykręci się, dupa zawsze jest z tyłu. Swoją drogą duży szacun dla tych co grywali tym państwem Big Grin

Plan na wojnę Państw Centralnych był prosty do bólu. Okopać się na zachodzie i spróbować pocisnąć Rosję. Może Włochy nie są gigantem militarnym ale postanowiłem wycisnąć co się da, tak aby wspomóc maksymalnie Austro-Węgry. Na granicy z Francją zostawiłem w każdej z 5 prowincji po 3-4 dywizje. W ten rejon skierowałem także 2/3 swoich brygad artylerii. Kolejne siły pilnowały wszystkich portów od Genui do Rzymu oraz po drugiej stronie półwyspu od wysokości Rzymu do Wenecji. Ochroną portów zajmowały się garnizony i milicja. Pod Rzymem zostawiłem korpus piechoty, gdyby przypadkiem Ententa zaatakowała z niebronionego południa. Drugi korpus znajdował się koło Bolonii, który miał być użyty albo na odcinku alpejskim lub koło Rzymu w zależności od rozwoju sytuacji. Dzięki takiemu rozmieszczeniu sił, które miały bronić północy Włoch, do działań na Bałkanach byłem w stanie odesłać 2 korpusy piechoty i korpus kawalerii.

Na Bałkanach miałem działać na terenie Czarnogóry, gdzie znajdował się korpus piechoty i kawaleria. Drugi korpus piechoty zabezpieczał wszystkie porty Wiednia nad Morzem Śródziemnym. Działania bojowe na terenie Czarnogóry nie były wymagające, jedyne co przeszkadzało to wolne postępy ataku. Na dobrą sprawę same Austro-Węgry przy tych samych zaangażowanych siłach spokojnie dałyby radę zgnieść bałkańskie państewka AI. No cóż, człowiek uczy się na błędach i tym razem padło na mnie. Nauka jest tym bardziej bolesna, że po tych kilkunastu kampaniach, jakiś tam sill w tej grze już mam. Jednak po drugiej stronie barykady także siedzą wytrawne wygi i nie przepuścili okazji. Ale od początku.

Wysłanie aż 2 korpusów piechoty na Bałkany odbiło się na stanie frontu na granicy z Francją. Teoretycznie 4 dywizje piechoty w warunkach górskich powinny wytrzymywać ataki Ententy i jak pokazały walki wszystko było prawdą. Niestety wariant 3 dywizyjny okazał się klapą. Francja zaatakowała na styku z granicą szwajcarską w Aoscie. Początkowe 3 dywizje zasiliłem kolejną wysłaną z Turynu. Jak widać na screenie sytuacja nie jest jeszcze groźna. Z okolic Bolonii już ściągam 2 dywizje piechoty, które dotarły na zaplecze Aosty. Niestety Francja zwietrzyła szansę i cisnęła, ja natomiast byłem zbyt pewny siebie i nie ściągałem kolejnych posiłków. Gdy postęp walk w Aoscie przekroczył 60% dotarło do mnie, że jest gorąco. Z pod Bolonii zacząłem ściągać pozostałe 3 obwodowe dywizje, które miały wachlarze zająć tak pozycje, aby wycofujące się jednostki miały gdzie uciekać lub gdy jeszcze będą trzymać front wspomóc je w obronie. Aosta padła. Pozycja ryglująca została ustawiona ale w tym momencie zaczynała wychodzić mechanika moda. Co prawda posiłki z pod Bolonii zajęły pozycje na wschód od Aosty, ale to co wycofywało się po przegranej bitwie maszerowało niemiłosiernie długo. Kolejny ruch znowu wykonali Francuzi którzy atakowali na wschód. Moje dwie dywizje ryglujące front postanowiłem ręcznie wycofać na południe do Asti, bo tutaj nie miałem jakichkolwiek sił. Te dywizje które przegrały w Aoscie cofnąłem dalej na wschód aby za rzeką mogły mieć czas na odzyskanie sił. W tym miejscu dochodzimy do kluczowej kwestii. Zanim moje siły wycofały się do Asti, prowincje tą zajęła JEDNA francuska brygada kawalerii. Kocioł wysiał na włosku. Cała sytuacja mocno mnie zaskoczyła, gdyż nigdy nie zdarzyło się tak aby wycofujące się dywizje na własnym terytorium były wolniejsze od atakujących sił. Moje dywizje maszerowały więcej czasu, podczas których kawaleria francuska dotarła do drugiej atakowanej prowincji, odczekała przed kolejnym atakiem i zajęła trzecią prowincję. Samo odczekanie między atakami w tym modzie to 120 godzin. Marsz zajmuje kilka dni, razy dwa a moje dywizje dalej nie wycofały się. Kropkę nad i postawiła Wielka Brytania, która wykonała desant na zachód od Genui domykając okrążenie 4 korpusów piechoty. Ściągnięty w pośpiechu korpus piechoty z Bałkanów mógł jeszcze wykonać kontrę ale uwaga, po dyslokacji musiał odczekać regulaminowe 120 godzin. Ententa szybko uszczelniła pierścień okrążenia, wyparła mnie z Turynu ale reszta wojsk na granicy dalej była nie do ruszenia.  Cały czas się zastanawiam, czy po upadku Aosty nie lepiej było spieprzać pod Milan na całej szerokości frontu. Jednak po fakcie kiedy moje dywizje po przegranej walce cofały się wieczność  podejrzewam, że również to skończyłoby się klapą. Jedyne co mogło zapewnić bezpieczeństwo na froncie, to nie wysyłanie 2 korpusów piechoty na Bałkany. No cóż Polak mądry po szkodzie i po połknięciu tej żaby, przyszedł czas ratowania pozycji całego sojuszu.

[Obrazek: OdWvAkNP_6vBm9EN361VCflKvdktNabWzZxyQ_ec...32-h636-no]

Po upadku mojego frontu na granicy z Francją jedyne co zostawało to wycofanie reszty włoskich sił na granicę z Austro-Wegrami, gdzie znakomite pozycje obronne miały zapewnić góry z fortami.  Na północ od Padu udało mi się chwilowo okopać ale Ententa postanowiła pozajmować prowincje punktowane i doprowadzić do mojego upadku. Bang. Stało się. Utrata Bolonii i Milanu przypieczętowała mój los. Aby resztki mojej armii były pod kontrolą, przekazałem je pod dowództwo niemieckie. Jednak stając się krajem na uchodźctwie mój korpus oficerski zniknął (o czym zupełnie zapomnieliśmy z graczami Centralnymi) a tym samym granicy z Austro-Węgrami mogłem bronić papierowymi dywizjami.

W tym momencie zaczął się wyścig z czasem kto zajmie forty w górach. Włoskie dywizje miały jedno zadanie. Sprawiać aby dywizje Ententy musiały odczekiwać regulaminowy czas pomiędzy kolejnymi atakami. To miało dać czas, aby reszta sojuszników podesłała kontyngenty obronne na front  wokół Wenecji. Z pośród tych kilku prowincji o które szedł wyścig, dwie były istotne (czerwone kropki). Obie miały forty lvl 6 położone w górach. Jeśli mieliśmy z Państwami Centralnymi myśleć o utrzymaniu tej linii obronnej, przynajmniej jeden musieliśmy utrzymać. Najbliżej Szwajcarii znaleźli się Niemcy, którzy mieli całkiem blisko z granicy nad Renem. Ich przybycie do zachodniej fortecy otworzyło szansę na zatrzymanie Ententy. Dalej linię frontu obsadzić mieli Austryjacy a wschodni kraniec frontu zabezpieczać mieli Bułgarzy.

Ci ostatni którzy za zgodą reszty graczy przeszli pod moją komendę, mieli także inne atrakcje. W raz z upadkiem Włoch, teren pokonanej Czarnogóry przeszedł na konto Wielkiej Brytanii. Na takie zaproszenie Londyn nie czekał długo i smakosze herbaty zjawili się całkiem szybko. Opanowali teren od Podgoricy do Dubrowniku ale Bułgarzy sprawnie zablokowali ich marsz na wschód i północ a korpus górski przysłany przez Wiedeń zablokował dalszy marsz w kierunku Splitu.

Gdy zbieranina włosko-niemiecko-austryjacko-bułgarska okopała się na froncie koło Wenecji, Ententa dokonała tego samego. Po kilku próbach ataków w kilku miejscach, poprzestała na okopaniu się i wycofaniu nadmiarowych dywizji. To samo uczyniła Wielka Brytania która wycofała się z Bałkanów.

[Obrazek: mOvoDVgwEntlUCyjK8OqCiAL4s1c1eeh5FSOd_Vj...32-h636-no]

Spokój na południu Europy doprowadził do ataku Ententy na Holandię. Atak ten ma rozciągnąć siły niemieckie i jakoś odciążyć okładaną z dwóch stron Rosję. Od Rygi do Mińska i Homla atakują Niemcy, natomiast od Odessy do Kijowa nacierają Austro-Węgrzy. Cel tego ataku jest jasny, połączenie się gdzieś między Homlem a Kijowem i zrobienie kotła rosyjskim dywizjom. Póki co Petersburg miota się na wszystkie strony i na żyletę uchodzi z okrążenia. Na ten moment ciężko powiedzieć jak to się skończy, tym bardziej, że na granicy z Holandią jest równie wesoło.

Mam nadzieję, że ktoś jeszcze dorzuci jakiś opis, bo nasza połówkowa kampania staje się coraz ciekawsza Big Grin
GG 49408524
[-] The following 4 users Like lysy's post:
  • arcyżużel, Chidori, GAndaLF, Helvi
Odpowiedz



Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  [HOI3] Projekt Legion XV i 3/4 - AAR MP lysy 49 4.920 29.08.2019, 22:42
Ostatni post: arcyżużel
  [HOI3] Projekt Legion XV - AAR MP lysy 34 6.233 20.06.2019, 19:31
Ostatni post: GAndaLF
Lightbulb [HOI3] Zitadelle- czyli nie taki diabeł straszny lysy 22 3.194 28.11.2018, 18:22
Ostatni post: lysy
  [HOI3] Projekt Legion XIV - AAR MP lysy 59 10.010 19.02.2018, 22:55
Ostatni post: lysy
  [HOI3] Projekt Legion XIII - MP AAR lysy 36 10.261 21.08.2017, 01:32
Ostatni post: GAndaLF
Video [HOI3] [Stream] Rzesza podbija świat. Podejście nr 2. rutherfrodo 12 2.965 19.03.2017, 15:27
Ostatni post: arcyżużel
Video [HOI3] [Stream] Black Ice mini MP. Czyli nasza pierwsza Fail Kampania rutherfrodo 0 763 12.03.2017, 12:59
Ostatni post: rutherfrodo
  [HOI3] Projekt Legion XII ( WWI ) - MP AAR rutherfrodo 2 1.552 22.02.2017, 21:05
Ostatni post: rutherfrodo
  [HOI3] Projekt Legion IX (custom) - MP AAR lysy 13 3.990 15.02.2016, 17:42
Ostatni post: arcyżużel
  [HOI3] Projekt Legion X restitutores eufi arcyżużel 1 1.306 03.10.2015, 12:51
Ostatni post: lysy

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Wygenerowano w ciągu 30 ms (54.08% PHP / 45.92% MySQL)
Liczba zapytań SQL: 25 / Obciążenie serwera: 0.16 / Zużycie pamięci: 2 MB
[Szczegóły]