Witaj!
Rejestracja

  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
 
Opisy sesji

#1
Sesja 1

Wojna z Prowansją

Wojna z Prowansją poszła dosyć gładko. Co prawda dołączyło Berry i Francja, ale z nimi walczyła też Normandia. W wojnie udało się uzyskać Limousin a nastepnie zwasalizować Prowansje.
Sporą zasługą był władca i generał, ktory gładko wprowadził Tuluze na salony liczących się państw.

[Obrazek: HZJlsLR.png]

Gaskoński blitzkrieg i odzyskanie Awignionu

Wojna z Gaskonią była krótka i dramatycznie skuteczna. AI drillował armie, która padła w pierwszej bitwie, jedyny fort 2 był nieobsadzony, więc od razu wpadł w ręce Tuluzy. Sojuszników nie miała, więc cała wojna skończyła się z absurdalnie niskimi stratami.

[Obrazek: bo0lt3q.png]

Zajęto 2 prowki, trzecią oddano Asturias. Szybko, gładko, bezboleśnie.

Wsparto Wenecje w wojnie z Papieżem poprzez wysłanie condottieri. W zamian Karpaj wyzwolił Awignion, który został wkrótce podbity, pozwalając Prowansji na odzyskanie core.

Wojna z Aragonią

Wojna zaskakująco gładka. Z początku miała dojść do niej Burgundia, ale przez podbicie miltecha ponad czas najpewniej poszli po rozum do głowy. Wraz z wsparciem Asturias całość poszła gładko, na dodatek Take skasował większość sił Aragonii. Pod koniec sesji Aragonia była już gotowa do wzięcia pokoju.
Wojne Aragonii wypowiedziała też Portugalia, aczkolwiek szło jej tak niezbyt dobrze Wink
[Obrazek: WpnvW3D.png][Obrazek: UoYdz8A.png]

Sesja 2

Podpisano pokój z Aragonią, zgarniając najważniejsze prowki. Jako, że z Maciem nie udało się dogadać, rozpoczął się wyścig o Iberie. Aragonia jest absolutnie niezbędna dla Tuluzy jako zabezpieczenie jej najważniejszego atutu czyli handlu. Udało się wziąć większość prowek z znaczącym trade power.
Później, wraz z Kastylią, podbiłem część terenów Asturias.
W międzyczasie podbito Berry, więc Tuluza ma już wszelkie swoje francuskie tereny.

Wojna z Portugalią

Wykorzystując przewage technologiczno-ideologiczną postanowiłem zaatakować Portugalie zanim zrobi to ona. Maciu już przed 1 sesją pisał, że jedyną wizją pokojowej granicy jest dla niego ta na Pirenejach, co dla mojego państwa oznaczałoby strzelenie sobie w stope. Dwukrotnie. Z armaty.
Na początku uderzono w drillującą armie Kastylii, anihilując ją. Następnie zmiadżono portugalsko-aragońskie siły w Huesca i rozpoczęto oblężenie fortów w górach. Japonia postanowiła dołączyć do wojny więc był to wyścig z czasem.
Portugalia na własną rękę próbowała przerwać oblężenie Huesca ale zdecydowanie się przeliczyła.

[Obrazek: blMpxmE.png]

Huesca padła przed dotarciem sił Japońskich, kosztem jednak ważnego fortu w Rioja. Postanowiłem sprawdzić bojem siły JAP i zadać nieco strat. Wyniki były całkiem korzystne.

[Obrazek: waEW9sJ.png]

Wezwałem do wojny Wenecje, która obiecała pomóc w razie japońskiej interwencji. Utraciłem graniczne forty a przeciwnik zaczął napierać na centra handlu, jednak nie docenił doborowych armii kupieckich.

[Obrazek: O5DE3SP.png]

Po tej bitwie nastał spokojny okres na froncie. Obie strony lizały swoje rany. Nie odważyłem się na próbe odbicia swoich fortów przy przewadze liczebnej przeciwnika.

Obecnie wojna raczej na korzyść Tuluzy. Przeciwnicy nadrobili 7 LT, Japonia zaczęła wbijać idee mil, lecz to w moich rękach jest cel wojny na forcie -2, na dodatek 8 LT (z wspaniałym cav shock) jest już na horyzoncie. Obecnie trwają gorące negocjacje, jednak Mac nie chce zgodzić się na żadne warunki, które nie są dla Tuluzy gorsze od przegranej wojny, uparcie żądając całej Aragonii w zamian za ledwo obietnice nie handlowania w COT.

Aktualne warunki proponowane przez strone Tuluzy wyglądają następująco:
- brak handlowania obu stron u drugiej strony, pakt o nieagresji oraz następująca granica
[Obrazek: xuS9koi.png]

Jest to middleground, moim zdaniem, akceptowalny (choć z bólami) dla obu stron, jednak wszystko wskazuje na to, że konflikt z Maciem będzie jednym z tych ciągnącym się przez całą kampanie ¯\_(ツ)_/¯

Inne pierdoły

Technologicznie i ideowo Tuluza jest w samej czołówce. 2 pełne grupy idei, technologie lekko do tyłu z powodu wojny, ale militarna na (a wkrótce to przed) czasie.
Ekonomicznie, dzięki zajęciu Aragonii, Tuluza jest także w czołówce (chociaż według ledgera z końca gry i tak są lepsi w tej kwestii Tongue).
Przyszlość Tuluzy jest mocno zależna od tego jak zakończy się obecna wojna, ale zapowiada się nienajgorzej. Kończą się jednak ziemie AI do podbicia bez wkurwiania przyjaznych państw, więc wcale nie jest tak różowo jak to wygląda.
Ą̸͝͝ǹ̨̀͡d̨̀҉ ̷̴̴͘a̡̛͠s͜͡͝͝ ͟͝w̴̵̷̛̕á͠͝t̷̨͡͏e̵̡r̴̨̀͘ ̧́͘͞͠h̸̡͜a҉̛ś̸ ̛͜n̶̴҉̢͡o̵̵̢͞ ̨̀ç͢o͏̀͝n̸̡͡͞͏s̨̧͘͞͞t̶̕a͏̡͏̷͡ǹ̨͜͠t̡́͡͞ ̶̵̢f͞͠o̴̕r̷̶̢̧m̧͠҉͏́ ̛̕̕͡t̶̡̀ḩ͠͞e͏̶̡҉r̸̶͘e͟ ́ą̧̨̕͝r̶̸͜͟͞ȩ ̀͞i͠҉̷͝n͝ ̕͏w͜͢͢͝a͏̕r͏́ ̴̕n̶̸̕͝҉ò̶̧҉͞ ̵c̀҉̧̡͢o͢҉͘ǹ̛҉̡ś̴͜͏t̶̶͢a̡͘̕͠ņ͠͡t͢͏̧͡ ̡̡͜c̵̵̢͢͠o̵҉̵n̵҉d̛͢͡i̕̕͜t͟͠i̢͏̧͜o҉̸̢̀͠n̶̷̨̧͝s̵̷̨̕
[-] The following 8 users Like Elas's post:
  • Andrzej, Chidori, Dreamer, Jakub, Karpaj, moskal, Pantax, Takeru
Odpowiedz

#2
Dzieje Japonii:

Przed pierwszą sesją:
Jak zwykle przed pierwszą sesją starałem się rozeznać w nastrojach wśród moich sąsiadów i prezentowało się to dość nieciekawie zważywszy na roszady, których dokonano w związku z odejściem jednego z graczy. 

GBR było mi przychylne i o dziwno nie wysuwało żadnych roszczeń wobec wyspy Date, która była kluczowym, strategicznym miejscem z mojego punktu widzenia. Zapewniłem Elrosa, że pomogę w razie potrzeby flotą z przeciwnikami, którzy chcieliby podnieść rękę na jego królestwo, a w zamian proszę o poszanowanie mojego zwierzchnictwa nad obszarami obecnie należących do Date oraz pomoc w razie konfliktu z innym graczem, bądź potrzebą użycia jego okrętów przeciwko AI. Elros zgodził się na wszystko, prawdopodobnie z racji na chęć szybkiej ekspansji na północ, małego manpowera oraz widma buntów religijnych oraz wojny róż, która mogła przy odrobinie nieszczęścia przetrzebić jego zasoby ludzkie.

Normandia, cóż, to była jedna z najszybszych wymian zdań. Były król Anglii zasiadł na tronie Normandii i doskonale rozumiał swoje położenie. Przyjaźń? Przyjaźń. Nie atakujesz Date? Nie. Nie atakujesz Normandii? Nie.

Portugalia. Przyznam, że tu było najciekawiej, spędziłem niezliczone ilości godzin na planowaniu jak wykorzystać AI w Iberii na swoją korzyść, gdy najdzie taka potrzeba. Porozumiałem się z Maciem, że nie będę mu przeszkadzać sojuszami, a on nie będzie przeszkadzać mi w podbojach moich cudownych terenów, których zjednoczenie było priorytetem. 

Tuluza. Wiele rozmów prowadziłem również z Królem Tuluzy, który szybko po starcie planował zmianę tytułu, gdy tylko zobaczył taką możliwość. Wstępne porozumienia w sprawie Portugalii i współpracy zostały omówione, a reszta miała wyjść w praniu...jak wszyscy razem zobaczyliśmy na sesji nie obyło się bez rozlewu krwii.

Tunezja. Z Xenem również poszło szybko, nie mieliśmy sprzecznych interesów przed startem kampanii, jedyną drogą była współpraca.

Pierwsza sesja:
Każdy z graczy, z którym rozmawiałem postępował zgodnie z obietnicami. GBR użyczyło mi raz flotę, Normandia skupiła się na podbojach kontynentalnych, a Portugalia nie przeszkadzała mi sojuszami, więc mogłem rozpocząć podbój Japonii. Niestety nie poszło po mojej myśli i nie udało mi się wykręcić rekordu zjednoczenia Japonii w przeciągu 10 lat, a wszystko za sprawą mojej dziewczyny, która mnie zagadała i w pewnym momencie po prostu nie zareagowałem na tworzącą się koalicję tak jak powinienem, czyli jedyną słuszną odpowiedzią, atakiem...Gdy zobaczyłem tworzącą się koalicję było już za późno, moja armia była daleko od sił koalicji i gdy wypowiedziałem wojnę ostatnie państwo w Japonii weszło do koalicji co opóźniło całkowite zjednoczenie o dodatkowy okres truce'a za co gryzłem się w język, no, ale cóż. Ogólnie poszło i tak bardzo dobrze. 
Pierwszą wojnę wypowiedziałem Yamata, które było wspierane przez dwa kraje jednoprowincjonalne. Doskonały generał z 6 shocka pozwolił mi na anihilowanie wrogów jeden po drugim, szybkie oblężenia, aneksje, które następowały jedna po drugiej były wprost cudowne. Wykorzystując maksymalne wykorzystanie estate'ów oraz mechaniki religijnej Islamu utrzymywałem swój Manpower przez cały okres podboju pod kurek. Niestety, tuż po pierwszej wojnie umarł mój wspaniały władca, a za nim, pogrążony w żałobie, podążył generał. Plan, planem, sesja zweryfikowała. Kolejny cel, którym była prowincja potrzebna do stworzenia Japonii oraz Date broniły się zajadle. Głownie przez fakt straty znakomitego generała i zastąpienie go jakimś podrzędnym 5 w fire i 3 w shocku. Udało mi się jednak tego dokonać i tu nastąpiło rozproszenie mojej uwagi, nie zdążyłem cofnąć wojsk z okolic Date, które wyzwoliłem jako wasala (z racji na bunty religijne oraz z racji na znaczenie strategiczne) i gdy wypowiadałem wojnę koalicji nie byłem wstanie zabrać niczego państwu, które znajdowało się za Yamata, Ouchi. Nowy władca pozwolił mi na kolejne wzięcie Manpowera z Islamu, ale niestety zmarł przedwcześnie po okresie około 6 lat i nie udało się wyciągnąć trzeciego zestawu manpowera co przypłaciłem w późniejszej wojnie z Portugalią. Generał odszedł wraz z nim (nie wiem co Ci generałowie widzą w tych władcach) i zastąpiłem go jakimś 1 fire 4 shock...
Miałem za to prawie zjednoczone wyspy! Natychmiast kliknąłem decyzję o zjednoczeniu Japonii i przeszedłem do czystek Estate'ów, by wykręcić najwiekszy dochód, limit oraz manpower z prowincji, które posiadałem. Zjednoczenie dało mi zaakceptowanie kultury, którą nie musiałem się już przejmować, a także pozwoliło na ominięcie fal buntów wraz z doradcą do unresta oraz politykami do unresta. Po zbiciu estate, obniżyłem wszędzie autonomię i w tym momencie miałem 40 tysięczną armię, którą poprowadziłem na zawołanie Elasa przeciwko Aragonii. 
Japończycy niczym fala tsunami uderzyli o siły zjednoczone Aragonii oraz Nawarry bodajże anihilując doszczętnie prawie 30 tysięcy żołnierzy w jednej bitwie i... w tym momencie Maciu zareagował tak, jak powinien zareagowac każdy dobry gracz...dołączył do wojny. 

Wojna z Portugalią:
Widząc dołączające siły Portugalii rozpocząłem odwrót w okolice Gaskonii, która była celem wojny i tam stoczyłem chyba kilka pomniejszych bitew z siłami kastylii oraz jedną walną bitwę z Portugalią, która wspierana przez AI musiała się wycofać z racji na ilość, teren oraz przewagę morale. Po tym zwycięstwie zostałem bez manpowera i bez fizycznej możliwości odbudowy go przez następne x lat, więc obudziłem krakena i wysłałem 12 BSów na wybrzeże Portugalii, a sam wycofałem się do Kyoto w związku z nadchodzącymi buntami. Nawet nie doszło do jednej bitwy morskiej, Portugalia wiedziała, ze nie ma szans na morzu i cofnęła oddziały do Lizbony. Sam musiałem zaakceptować jeden z buntów, który obudził się znikąd i zażądał podniesienia autonomii w całym kraju...musiałęm to niestety zrobić, ponieważ moja armia musiała pokonać 50 tysięczny bunt szlachty japońskiej (de fuck, nadla nie wiem skąd i czemu)... Zawołałem w tym momencie Anglika, który przypłynął dodatkową flotą i razem z nim założyłem 100% blokadę na porty Macia, jednocześnie próbując chyba nawoływać do opamiętania, ale sesja na tym momencie się zakończyła. 

Dyplomacja między sesjami:
Szybko zkalkulowałem swoje szanse przeciwko Portugalii i wiedziałem, że ta nie ma szans. Prędzej czy później poddałaby się w związku z wyniszczeniem prowincji oraz minusami od blokady, które całkowicie rujnują kraj(nie wiem dlaczego niektórzy uważają, że flota jest useless). Elas już zacierał rączki, spytałem paru graczy o ich zdanie i zrobiłem szybkie rozeznanie w ich opinii na temat Portugalii i doszedłem do wniosku, że nia ma sensu bić się z Portugalią. Nie ukrywam, przeszła mi przez móżdżek myśli całkowitego podboju Iberii, a następnie kofnlikt z Tuluzą, ale co by to była za kampania, gdybym wyrzucił z niego Macia tylko dlatego, że to Maciu? Doszedłem do innego wniosku, postanowiłem rozegrać to dyplomatycznie, zagrać tak, jak planowałem to robić od początku kampanii. Zaproponowałem mu porozumienie oraz liczne układy. Pracowaliśmy kilka dni na tym, negocjowaliśmy, szliśmy na ustępstwa, aż w końcu wypracowaliśmy wspólny grunt, który był rzecz jasna bardziej korzystny dla mnie, niż dla Portugalii i nie będę tego ukrywać. W zamian za pokój i brak brania żadnych prowincji z Iberii oddał mi 3 wyspy, podpisał oficjalny traktat i tak o to skończyła się jedna wojna, lecz kolejny konflikt wisiał w powietrzu. Ruszyłem więc do Tunezji i uczestnicząc w negocjach jako mediator zażegnał widmo konfliktu o Maroko, dzieląc je między wszystkie zainteresowane strony oraz samemu biorąc z niego jeden state, który został przekazany mnie przez Portugalie w późniejszej wojnie, którą wypowiedział. 

Sesja druga:
Sesja druga nadeszła, a w raz z nią prawdziwy rozkwit mojego małego państwa. Mimo zacofania zachomikowałem 1200 punktów dyplo, które wpompowałem w kopalnię złota, która wyskoczyła mi na starcie sesji. Był to punkt przełomowy, coś co ma 120 miesięcy na pojawienie się, pojawiło się w przeciągu zaledwie roku. Wraz z zastrzykiem dukatów od Portugalii zacząłem budować ekonomię ostrożnie wybierając prowincje, w które inwestowałem deva. Jednocześnie otrzymałem instytucję od Normandii(DWUKROTNIE!), która rozprzestrzeniła się najpierw w mojej domyślnej stolicy, a następnie w Kyoto, do którego przeniosłem stolicę za 200 adma. Worth it. Budynki pojawiały się jak grzyby po deszczu. Podbiłem resztę z Japonii oraz zcorowałem, pielęgnowałem autonomię i pobawiłem się w micro, lecz niestety, w pewnym momencie napisał do mnie Elas pytając o to czy będę bronić Portugalii. Postanowiłem nie pozostawiać Macia na lodzie i gdy tylko wybuchła wojna wysłałem 50 tysięcy samurajów na front, by stawiły czoła potwornościom, które nadciągały z kupieckich krajów. Doszło do kilku bitew, jedną chyba nawet wygraliśmy, kilka mewrów, obrona, atak, porażka, odwrót, obrona, aż w końcu stagnacja w związku z zbliżającym się końcem sesji. 
Tutaj również napomknę o krzyku o pomoc, który docierał do mnie ze strony GBR. Pomogłem Elrosowi flotą w walce o Walię za co dostłem po łbie od Normandii, ale nie mogłem cofnąć słowa, broniłem GBR przez duńską flotą. Nie moja wina, że Duńczyk wylądował i spuścił soczysty wpierdol Angielskiemu chłopstwu. Wołał wiele razy. Jego krzyk o pomoc, o zaledwie 5 tysięcy zapamiętam na długo, ponieważ mój brak odpowiedzi, brak reakcji oraz wysłanie całych sił do Iberii była ostatnią kroplą, która przelała ten brodzik goryczy...wszyscy wiemy co nastapiło następnie.

Dyplomacja między sesjami:
Skracając wszystko i wrzucając w pigułkę, przekonałem Tunezję wraz z Syrią, by zaatakowały Wenecję od południa. Bizancjum wraz z Austrią oraz Czechami miało zaatakować od wschodu, a z północy Normandia miała dostać po głowie od Holandii oraz Palatynatu. Ja wraz z Portugalią mieliśmy tylko wytrzymać...

Sesja trzecia:
Sesja rozpoczęła się oczywiście od ponaglania Andrzeja do interwencji, która została opóźniona przez Teutona oraz widmo buntów. Finalnie jednak udało mu się przygotować do wojny i ruszyła układanka, która niestety wystartowała za późno...Po tym jak Bizancjum wypowiedziało wojnę wraz z Czechami ruszyły siły muzułmanów z południa, lecz my przegrywaliśmy na froncie. Nie byliśmy wstanie utryzmać gór, rzek, nasze jednostki wracały na front tylko po to, by zgarnąć kolejny wpierdol. W międzyczasie Holandia wypowiedziała wojnę bez Palatynatu i ruszyła na podbój stolicy Normandii. Moja dyplomacja była idealna, plan cudowny, lecz nie dało się oszukać jakości wojsk Tuluzy oraz Wenecji. Historycy ocenią czy szybsza rekacja Andrzeja pozwoliłaby na całkowite zwycięstwo, gdyby zaczęli kreskować granice i wprowadziliby chaos w szeregach naszych przeciwników. Przegraliśmy, Maciu nie był wstanie zaakceptować kolejnego staba i wojna się zakończyła. Tunezja wygrała. Holandia również. Niestety, Bizancjum zapłaciło cenę i przegrało wojnę. Czy dało się tego uniknąć szybszym rozpoczęciem sekwencji wojen przez Andrzeja? Może. Czy ich jakość i tak by pokonała wszystko co żywe? Może. Tego już się niestety nie dowiemy. 
Po wojnie wróciłem na wyspy i wysłałem 60 tysięcy Japończyków na podbój nowego świata. Meksyk upada. Karaiby są kolonizowane z zawrotną prędkością. Flota ciężkich okrętów została rozdzielona na dwa stacki z czego jeden znajduje się obecnie w Europie, a drugi w Ameryce. Siła Japońskiej floty nie ma sobie równych, natomiast świeżo dobudowane 28 tysięcy Japończyków już niedługo sprawdzić będzie mogło się w starciu z Holendrem, który zaatakował z siłami koalicji Normandię, której na sesji luźno rzuciłem, że obronię ją przezd koalicją i dałem sojusz. Napisałem nawet to Holandii, lecz ta zaatakowała mimo to. Miałem potem dyskusje z Coniunctivusem o to, że napisałem, że sojusz jest, by koalicja nie walnęła, a nie że będę bronić, lecz me słowo jest wiążące. Normandia poprosiła mnie o 28 tysięcy wojska i tyle właśnie maszeruje z generałem 2 6 wgłąb lądu, pierwszy raz schodząc na ziemie Normandii.

[Obrazek: sorry-for-the-long-post-enjoy-anime-potato-19233509.png]
“Bushido is realized in the presence of death.
This means choosing death whenever there is a choice between life and death.
There is no other reasoning.”
[-] The following 7 users Like Takeru's post:
  • Chidori, Elas, Letho, Mac, moskal, NiahII, Pantax
Odpowiedz



Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości


Wygenerowano w ciągu 36 ms (61.89% PHP / 38.11% MySQL)
Liczba zapytań SQL: 22 / Obciążenie serwera: 0.08 / Zużycie pamięci: 2 MB
[Szczegóły]